Sens życia
- Popatrz na mnie… Stoję na krawędzi, za mną życie, przede mną śmierć. Czytaj dalej »
Wpis napisany w Opowiedania, Twórczość mający niedostatek komentrzy »
- Popatrz na mnie… Stoję na krawędzi, za mną życie, przede mną śmierć. Czytaj dalej »
Wpis napisany w Opowiedania, Twórczość mający niedostatek komentrzy »
Profesor był pochylony nad pracami uczniów. Pogrążony był w poszukiwaniach tych kilku perełek, które miały służyć mu w poprawieniu różnorodnego myślenia uczniów. W końcu punkty widzenia inne od przyjętych przez społeczeństwo, tych kreowanych przez władze, a przez ów psora zawzięcie popierane, były nie do przyjęcia i wymagały natychmiastowego skorygowania.
Po paru minutach, znalazł on tą jedną, od której chciał zacząć. W zwyczaju miał zaczynać ciężko i ciężko kończyć, więc cisza w klasie panowała wręcz grobowa. Każdy w sali modlił się do swego bożka by to akurat jego ominęła kaźń związana z wysłuchaniem monologu psora. No cóż, nie każdy może mieć szczęście, na każdego w końcu przyjdzie pora.
Psor wyszukał odpowiedni fragment pracy ucznia. Zaczął czytać ten kawałek tekstu, odpowiednio głupio akcentując oraz wtrącając co chwila komentarz.
Przyszła pora na konkluzję. Uczeń stał nieruchomo w swojej ławce, czekając jedynie co tym razem psor powie o jego beznadziejnej pracy, bo takie właśnie mniemanie o pracach uczniów miał ów profesor.
Krótkie, ciche westchnięcie i psor powiedział dumnie:
- Gdzie podziała się Twoja ambicja, chłopcze? - spytał się profesor.
Na to pytanie większość by się zmieszała, zająknęła by i próbowała przeprosić za niski poziom wypracowania, obiecując jednocześnie poprawę. Niestety, dla profesora, nic takie nie nastało.
- Moja ambicja opuściła mnie wraz z dniem moich narodzin - powiedział szczerze chłopak - wtedy moje oczy ujrzały ten świat…
Zdumiony profesor na tym zakończył opracowywanie wypracowań, nakazał je rozdać i przystąpił do wykładu zgodnego z tematem.
Wpis napisany w Opowiedania, Twórczość mający niedostatek komentrzy »
Malbork, największy zamek krzyżacki na świecie i jeden z największych budowli ceglanych w Europie, siedziba wielkiego mistrza, skarbiec i sztab zakonu, krótko mówiąc: ceglane serce zakonu krzyżackiego.
Nie mam pojęcia ile razy już tam byłem, ale zawsze jedzie się tam tak samo nastawionym, nastawionym na coś ciekawego, i to przeważnie się tam znajduję, a oznaczać to może bardzo wiele, jak i dla niego, tak i dla niej.
W tym roku udałem się na imprezę “Oblężenie Malborka” zorganizowaną przez… nie ważne, nie obchodzi mnie to. Były pokazy sztuki rycerskiej (i nie tylko), czyli pokazali ludziom że nie tylko autem można jeździć, ale i koniem też, a miecz nie musi być tylko świetlny, i to w dodatku w kinie, a człowiekowi nic się nie stanie jeśli ubierze się w strój z epoki, a nie firmowe ciuchy od użiwanniego. No coś pięknego, coś pięknego. Pełno różnorakich straganów: ze szmatami na wzór tych ze średniowiecza, z drewnianym i (uwaga! tego jeszcze nie było!) żelaznymi, a nawet stalowymi mieczami, toporami, włóczniami, berdyszami etc., do tego można było posilić się pajdą chleba ze smalcem (nie lubię tego… wolę ogórka kiszonego ^^).
Ale po kolei:
Dojazd do Malborka jest w chwili obecnej nienaganny, stara poniemiecka droga jest idealna jak pupcia… no kogo tam chcecie ;-)
Z parkingiem nie ma również żadnego kłopotu. Jednak o tej pory zaczynają się schody. Pierwszym zadaniem z tych trudniejszych jest przedostanie się na teren zamku, a to dzięki nam wszystkim. Nie wiesz jeszcze o co chodzi? Ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie, a dla odmiany: ludzie…
Cały zamek jest zawalony ludźmi, na domiar złego pełno szwabów (a niech sczezną!). Turystów od cholery! Do czego się również ja przyczyniłem, przyznaje się…
Co mnie zaciekawiło: ceny!
Widać że przy takich imprezach organizatorzy nastawiają się przede wszystkim na zagranicznych turystów, którzy mają pieniędzy więcej niż Polska politycznej beznadziei, no dobra, może przeholowałem nieco. Mimo tego bilet wstępu nieobejmujący całego zamku, tylko wytyczone, pojedyncze sale, kosztuje około 30zł za osobę! Przy czterech osobach (bo tyle nas było) suma ta wynosiła około 80zł (zniżki grupowe? O_o ). Dla większości rodaków jeżdżących z rodziną jest to pewien wydatek. Jednak reszta jest jedynie o te 20% droższa niż by się człowiek spodziewał. Jednak spokoju nie daję mi jedna myśl: skoro takie kokosy tam zgarniają to powinni płacić panią pracującym w bufetach za bycie miłym, może te kilka złotych by wymusiło na ich twarzyczkach choć cień uśmiechu.
Ogólnie jestem zadowolony. Lubię tego rodzaju imprezy, ponieważ: coś się dzieje, ludzie poznają kulturę, pewien ruch gospodarczy i turystyczny. Szkoda tylko że dzisiaj ludzie są tacy dumni, butni i nie widzą walorów tych miejsc, a zamiast tego widzą jedynie pieniądz i szacunek dla człowieka, który jest bogaty…
Wpis napisany w Wydarzenia mający jeden komentarz »
Słonecznego i stricte letniego dnia 24. maja 2008r. odbyło się zgrupowanie z Sensei Mirkiem Adamowskim (5 dan) w gimnazjum nr. 2 w Rumi.
To było drugie zgrupowanie z tym, jak dobrze pamiętam, kilkukrotnym mistrzem Polski w WKF’ie. Po ostatnim razie myślałem że nie wstanę następnego dnia. No i dobrze myślałem, bo tak mnie nogi bolały że użyłem niejednego barwnego słowa opisującego mój stan fizyczny ;-)
Teraz jednak trening wydał mi się nieco spokojniejszy, a może to tylko dzięki temu że byłem przezorny i założyłem moje butki. Krwi spływającej nie widziałem ani na moim, ani na ciele kogoś innego, jak to miało miejsce w Gdańsku, gdzie nasze stopy wyglądały jak by ktoś nad nimi długo pracował z narzędziem tortur w ręku, twarze były nieco obite, klatki piersiowe sino czerwone, a już o tej kałuży krwi rozpisywać się nie będę.
Zgrupowanie rozpoczęło się od sesji zdjęciowej, zapewne dla “Gońca Rumskiego”, ale pewien nie jestem. Po zebraniu się wszystkich rozpoczął się trening. Bardzo luźny, bez większej siły, jednak z mocną pracą bioder oraz ze znacznym wykorzystaniem bioder oraz z tym co tygryski lubią najbardziej, nogami… Trening był nastawiony głównie na nogi oraz biodra. Długie pozycję i minimum siły.
Atmosfera może nie była aż tak luźna i swobodna, jednak nie była to rzeźnia, której co niektórzy sie obawiali. Momentem, który mnie urzekł było demonstrowanie poprawności techniki przez Sensei Adamowskiego, była to technika kiza-mawashi-geri wykonana z poprzedzającym uniesieniem kolana oraz jego upadem. Może to nie jest coś niezwykłego, ale precyzja oraz szybkość wykonania są godne podziwu. Dla mnie osoba, która normalnie w tym wieku narzeka co chwila na różne bóle, potrafi wykonać tak perfekcyjnie kiza-mawashi-geri to coś niesamowitego i zasługującego na wieli szacunek i podziw. Ja już takim go darze.
Na zakończenie każdy uczestnik otrzymał drobny upominek zafundowany przez władzę miasta Rumia (dzię-ku-je-my) oraz uścisk znamienitych osób z “branży”.
Jak już jestem przy głosie to pragnę jeszcze przyłączyć się do gratulacji Radka, który jak nikt zasłużył na wyróżnienie: Ładnie Raduś, ładnie ;-)
Ze swojej strony mogę dodać że mam niezłe zakwasy w nogach i dochodzę do wniosku że powinienem bardziej popracować właśnie nad nogami. Doszedłem również do wniosku że nasz klub jest już na dosyć wysokim poziomie, na którym jesteśmy wstanie sięgnąć po sukces. Takim sukcesem mogą być zawody organizowane w Rumi 31. maja bieżącego roku. Czy moje spostrzeżenia okażą się trafne? Zobaczymy…
Pozdrawiam
Anorax aep Devon
Wpis napisany w Wydarzenia mający niedostatek komentrzy »
Pędzi, pędzi cna dziewka,
zwiewnie nęka ją sukienka,
męża swego widzi,
swej miłości się nie wstydzi,
i zapada noc…
wojownika trosk,
początek…
Wpis napisany w Poezja, Twórczość mający niedostatek komentrzy »
No po prostu nie mogłem się oprzeć chęci umieszczenia tego tutaj. Ale do rzeczy. Poniżej znajduję się plotka autorstwa Grassownika z Jarkendaru. Mam nadzieję że owy tekst również Wam się spodoba ;-)
Czytaj dalej »
Wpis napisany w O wszystkim, Opowiedania, Twórczość mający niedostatek komentrzy »
Dziecko, które bawi się nimi
Marna hodowla mrówek
W szklanym słoju zamknięci
Bez przyszłości
Bez przeszłości
Z nadzieją na niepewną śmierć
Czeka armia zatraceńców
Skrępowane ręce, nogi
Wyłupione oczy
Spaczone umysły
Niemiłosierne serca
Wykradzione duszę
Na skraju lasu
Bojąc się przekroczyć granice
Czekają na pograniczu
Mrok lasu i chłód pola
Zaprawdę, dziwni są ci ludzie…
Wpis napisany w Poezja, Twórczość mający niedostatek komentrzy »
Ostatnio dzięki mojej znajomej odkryłem wspaniałą stronę. Prawdziwe dobrodziejstwo polskiego, jak nie światowego Internetu, Chomika.
Dobrze czytacie, właśnie Chomika. Lecz nie chodzi tutaj o takie małe, puszyste i milutkie zwierzątko, podobne do świnki morskiej, które wszystko chomikuje. Mam na myśli serwis Chomikuj.pl.
Niech Pan wynagrodzi w dobrych dzieciach ludzi, którzy stworzyli ten serwis.
Chomikuj.pl jest to miejsce, gdzie bez żadnego problemu, łatwo, szybko przesłać dane z komputera, oraz ściągnąć dane na komputer. Wielką zaletą jest brak ograniczenia powierzchni dyskowej jaką możemy wykorzystać.
Rapidshare oferuję nam również miejsce na przechowywanie danych, lecz są pewne ograniczenia, np. plik nie może być większy niż określona wielkość, bodajże około 100MB, dodatkowo nie można ściągać częściej niż co dwie godziny, co jest naprawdę denerwujące.
Chomikowanie nie narzuca nam limitu powierzchni i określonego rozmiaru plików. Co więcej, możemy posegregować pliki. W powyższym serwisie pliki są hashowane, więc jeśli zapomnimy dokładnej ścieżki adresu to niestety już nic nie podziałamy. Tutaj natomiast możemy poukładać sobie nasze pliki w folderach, które możemy sobie stworzyć, oraz podfolderach. Jeśli jakiś plik przez przypadek znalazł się tam gdzie nie miał to po prostu korzystamy z opcji przeniesienia go; nie musimy go ani kasować, ani wgrywać ponownie. Programiści zapewnili także nas w specjalny programik pomagający nam przesyłać pliki. Obsługa Chomika jest bardzo łatwa i niezwykle przyjemna, dodatkowo jest dość intuicyjna, dzięki czemu nie powinniśmy mieć problemów z wykonaniem zamierzonych akcji. Wszystko przyjaźnie wygląda i takie jest w praktyce. Jedyne z czym miałem problem, to skapnięcie się że nie jestem zalogowany jako admin tylko jako gość… Ano no właśnie, goście. Chomik oferuję nam możliwość udostępnienia plików innym, mogą oni je pobierać, jak również przesyłać na nasze konto, o ile oczywiście pozwolimy na to. Otóż możemy nie-właścicielom pozwolić na korzystanie z konta, w tym celu jednak muszą oni znać ustalone przez nas hasło.
Chomikuj.pl jest wielkim zbiorem wszelakich rzeczy: filmów, piosenek, gier, e-booków, programów, grafik, zdjęć, tekstów i wielu, wielu innych. Jedynymi wadami jednak są niska przepustowość oraz braku możliwości szybkiego wyszukania określonego pliku we wszystkich chomikach, no cóż, nie można mieć wszystkiego…

Wpis napisany w O wszystkim mający niedostatek komentrzy »
Jako że ostatnimi czasy jestem dosyc zainteresowany sytuacją w Tybecie i Chinach, bardziej lub mniej uważnie śledzę wydarzenia.
Przeglądałem ostatnio mój czytnik RSS i zaintrygował mnie jeden tytuł. Tym razem był to obrazek, świetnie podsumowujący postawę (może bardziej sytuację) świata względem Chin.

Czy to jest prawda? Czy na prawdę wszystko jest chińskie? Czy to tylko smutny żart?
Przeczytałem kiedyś pewien wpis z bloga o tym że jeśli nie chińskie rzeczy i rosyjski gaz to byśmy siedzieli w pustych, zimnych pomieszczeniach, nago… Amen…
Wpis napisany w Przemyślenia, Wydarzenia mający niedostatek komentrzy »
Sejmitar Potępionych
w mrocznej otchłani zawieszony
kto go posiądzie śmierć odnajdzie
nią zawładnie
nią się posłuży
nią potępionych obudzi
by raz jeszcze krwią świat spłynął
przeklęci niech będą ci, którzy chwycą
za zniszczenia przeznaczenie
strzeż się sług mroku
imiona ich zapomniane dawno
szepczą w rysach ostrza potępionych
słowa nadziei na powrót
do życia normalnego
kłamliwe obietnice
ból i cierpienie na drodze tej
czekają na ciebie z utęsknieniem
obudź się z tego koszmaru
zanim staniesz się potępionym…
Stare, ale jednak jest ^^
Wpis napisany w Poezja, Twórczość mający niedostatek komentrzy »
Postęp - rzekł wreszcie - jest jak stado świń. I tak należy na ów postęp patrzyć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po gumnie i obejściu. Z faktu istnienia takiego stada wypływają rozliczne korzyści. jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że wszędzie nasrane.
(Słowa Yarpena Zigrina - "Pani Jeziora" A. Sapkowski)